Jest trzeci dzień września. Za oknem delikatny podmuch wiatru kołysze drzewami. Słońce powoli zachodzi , i z żalem stwierdzam , iż są to ostatnie ciepłe momenty tego roku. Pod względem klimatycznym – gdyż wiem, że będzie nie ciepło a gorąco!!!
To już piąty miesiąc od kiedy izimany.pl jest w moim życiu. To już piąty miesiąc od kiedy obietnica o odniesieniu życiowego sukcesu nabiera kolejnych rys i barw. I może brzmi to jak wyznanie osoby uzależnionej – to właśnie tak ma być – takie właśnie mam uzależnienie – przekonajcie mnie, że jest inaczej.
Nazywam się Konrad Hamelusz i pochodzę z Rzeszowa. Pewnego dnia obiecałem sobie, że odniosę sukces. Nigdy jednak nie potrafiłem sprecyzować co to będzie , lub za sprawą czego to się stanie. Rzeczą, która mnie motywuje do działania - a nie są to pieniądze – jest możliwość tworzenia czegoś co przyniesie mi osobistą satysfakcję. A jeżeli dodać do tego szczyptę empatii i chęci pomagania przy tym innym – mam gotowy przepis na pozytywne zakończenie mojej osobistej bajki. Bo co tak naprawdę nas motywuje? Każdy zadaje sobie to pytanie, a jeśli nawet nie, to podświadomie szuka jakiś impulsów do działania – czegoś co pozwoli im robić to na co mają ochotę. Często jednak, boimy się zrobić krok na przód, zaryzykować ( chociaż czasem ryzyko jest na poziomie 0 % ) , wziąć odpowiedzialność za nasze czyny. I ja miałem ten problem. Z racji trudnego charakteru, wielokrotnie zatrzymywałem się, a nawet cofałem w poczynaniach – ale czy czasem nie jest warto zrobić jeden krok do tyłu, by móc zrobić dwa naprzód? Nie bójmy się tego, przecież doświadczenia nie da się kupić.
Dołączyłem do Zespołu, jak to mawia Tomasz – IZILUDZI , w kwietniu tego roku. Stało się to za sprawą Kacpra Reja, również kierownika regionu Warszawsko – Mazowieckiego. Gdy szukam w pamięci tamtej rozmowy , przypominam sobie tylko tyle – „ … słuchaj , jest coś co Ci się spodoba, to jest coś dla Ciebie, idź na rozmowę..” . Później, gdy miałem okazję spotkać się z nim w cztery oczy, spokojnie wysłuchałem całej idei nowopowstałego projektu. I faktycznie – to co usłyszałem było proste, a zarazem jak skomplikowane i genialne. Zaczęły pojawiać się pytania, na które to już odpowiedział Tomasz, kiedy miałem okazję poznać go osobiście. Bardzo mi zależało, abym mógł wejść w skład zespołu, dlatego podczas rozmowy kwalifikacyjnej starałem się korzystnie wypaść w oczach przyszłego Prezesa. Widziałem w nim elitarność. Mimo, że byłem na wielu rozmowach kwalifikacyjnych, z których wychodziłem obronną ręką – tym razem, byłem podekscytowany, a zarazem niepewny – na pewno kiedyś czuliście to co ja wtedy – a jeśli nie to szczerze polecam :)
Pierwsze kroki na terenie Warszawy stawiałem wraz z Kacprem. Z ręką na sercu mogę stwierdzić, że dzięki tej współpracy region rozwinął się w takim tempie. Postanowiliśmy razem uczestniczyć we wszystkich aspektach pracy menadżerskiej w tym nowym dla nas temacie. Mimo, iż nasza praca dublowała się, czas się dublował, to dzięki temu mogliśmy spojrzeć na te same problemy pod różnym kątem. Najważniejszą rzeczą w nowopowstałych projektach jest przecież niezaburzona kreatywność. Czy było łatwo? Jasne, że nie. Problemy z funduszami, z czasem, z logistyką powodowały wielokrotnie, że nasz uśmiech zamieniał się w smutną podkowę. I całe szczęście, że tak właśnie było, gdyż te doświadczenia pozwoliły nas dosadnie uświadomić, że jesteśmy właściwymi ludźmi, na właściwym miejscu, we właściwym dla nas czasie. Bo czym byłby słodki smak sukcesu bez smaku goryczy?
Po Krakowskiej-burzy-mózgów przyszedł czas na działania. Co zrobiliśmy najpierw? Może wydać się to śmieszne, ale pierwszym działaniem był zakup 4 wielkoformatowych brystoli, taśmy klejącej, 2 markerów, 2 kartonowych teczek i linijki. Po co? - by mieć czym pracować rzecz jasna Na ścianie w mieszkaniu zawisły arkusze, a na nich pojawiły się hasła – „Skoro jesteś taki mądry, to dlaczego nie jesteś bogaty? Gwarancją każdego sukcesu jest przede wszystkim działanie! A więc świnio bierz się do ROBOTY!” Na ścianie, poza skrupulatnym planem działania, zawisł plakat IZIMANY.PL, by przypominał nam, o co tak naprawdę chodzi. Do dziś zdobi moją ścianę.
Później podekscytowani przedsięwzięciem zaczęliśmy działać. Podstawowym celem było rozbudowanie Zespołu – bo powiedzmy sobie szczerze – 10 par rąk zrobi więcej niż 2 pary, nawet najlepszych, najpiękniejszych, najsilniejszych, itd., itp. rąk. Takie rzeczy, jak brak infrastruktury, stałego wynagrodzenia, czy inne demotywatory, nie przeszkodziły nam w założeniach. Pierwsze rekrutacje wychodziły raczej miernie – ale mieliśmy za to z nich dużo radości :). Struktura powoli się rozbudowywała , ktoś przychodził, ktoś odchodził – jak to bywa. W pewnym momencie przyszedł moment, kiedy zarówno i ja i Kacper mogliśmy działać sami. Postanowiliśmy zbudować dwa różne Zespoły, by zmaksymalizować potencjał który wytworzył się przez te pierwsze miesiące istnienia portalu.
Co teraz ? - a teraz to wciąż będę wchłaniał wiedzę zarówno merytoryczną, jak i ideologiczną, którą daje mi przedsięwzięcie. Dodam tylko – to rozwija skrzydła – więc przestaję chodzić, a zaczynam latać.
A to, co mnie motywuje, to moc uskrzydlania innych.
Pozdrawiam
Konrad Hamelusz.